środa, 14 grudnia 2016

OLZA, Prince Polo kokosowe

Dzisiaj mam dla Was produkt, kojarzący mi się z latem (tak, aby przełamać te zimowe klimaty), ponieważ właśnie wtedy był dostępny. Obecnie nigdzie go nie ma. Była to limitowana edycja, jednak jestem przekonana, że kiedyś jeszcze się pojawi, więc uważnie się przyglądajcie :)

Prince polo kokosowe- wiele bloggerek już o nim pisało, ja nie miałam z nim nigdy do czynienia, ale czytałam baaardzo pozytywne opinie. Wafelek, przekładany kremem kokosowym, oblany biał... a nie!!! Mleczną czekoladą- czyli przeciwieństwo sławnej princessy. Ciężko było mi sobie wyobrazić taki wafelek w czymś innym, niż ten biały odrażający twór, bezczelnie przyjmujący miano "czekolady" (przepraszam fanów).

 Opakowanie jest przepiękne. Kupiło mnie od razu. Piękny niebieski kolor idealnie łączy się z orzechem. Całość przywodzi na myśl jakieś egzotyczne kraje i na chwile pozwala odpłynąć. Już już, wracam na ziemię :)
Od razu po otwarciu, wyraźnie daje o sobie znać zapach kokosu.
  No to tak: wafelek, jak wafelek, był kruchy i dobrze wypieczony. Co do nadzienia, nie było ono ani suche, ani tłuste. Takie idealne. Było za to słodkie i baaardzo kokosowe. W sumie, nie różniło się praktycznie niczym od tego w księżniczce. Zdecydowanie go nie poskąpili, co widać po przekrojeniu.



Jedyne do czego mam zastrzeżenia to ta czekolada- potwornie słodka i jeszcze bardziej tłusta. W palcach rozpuszczała się w tępie ekspresowym i rozpuszczała się w ustach. Tylko ta tłustość. Ona była wręcz margarynowata. Wiadomo, nie doszukałam się tu kakao, ale to było do przewidzenia, biorąc pod uwagę to, że miała być ona mleczna. W sumie w połączeniu z tym wszystkim, nie przeszkadzała aż tak bardzo. Nadawała tylko większej słodyczy i robiła błotko. Co do jej wyglądu, to mam wrażenie, że jest dużo jaśniejsza, niż normalnie. Taka wręcz kremowo-kawowa.

Podsumowując: być może mógłby być odrobinkę mniej słodki. Tłuszcz czekolady później gdzieś zanikał, myślę, że pod wpływem suchego wafelka. Wydaje mi się, że mógłby godnie powalczyć z princessą i zastanawia mnie, dlaczego jeszcze nie wprowadzili go do stałej oferty. Na początku nie wyobrażałam sobie tego połączenia z mleczną czekoladą, ale tutaj zdaje egzamin. Wafelek na prawdę bardzo mi smakował.


                                              Gdzie kupiłam: sklep na wsi, nieznanego pochodzenia xd
                                              Cena: Cyba coś koło 1.30zł
                                              Ocena:  7/10