środa, 19 października 2016

DOBRA KALORIA kokos & orzech

Mam wrażenie, że już od początku się wyróżniałam. Nie chodzi mi tu o wygląd a o charakter. Zawsze byłam cicha, spokojna, podczas gdy moi rówieśnicy biegali po korytarzu jak opętani, łamiąc przy okazji nogi. Potem moja "inność" polegała na tym, że kompletnie wycofałam się z życia społecznego. Teraz na szczęście trochę się zmieniłam i już rozmawiam z ludźmi, ale nie o tym. Nie lubię oglądać filmów!!! Poważnie. Znaczy, na widok przesuwającego się obrazu na ekranie nie dostaje piany, zwyczajnie mnie to nudzi. Nieważne jaki gatunek, jacy aktorzy tam grają, po prostu "niet". Co innego, jeśli chodzi o seriale, ooo tu to już mogę powiedzieć, że jest to nieodzowny element mojego życia. Nie wiem na czym polega różnica. Tak już mam i tyle. Czemu wam to piszę? Bo z góry powiem: wstęp nie ma nic wspólnego z dzisiejszym produktem. Może niektórzy wiedzą, że 24 (chyba xd) października, ma zostać wyemitowany pierwszy, premierowy odcinek 7  sezonu The Walking Dead. Huura!! Wszystko super, ładnie, pięknie, gdyby nie to, iż jestem dopiero na 5 sezonie :'), i muszę wyrobić się przed premierą. życzcie powodzenia (może nie skończę w okularach).


DOBRA KALORIA kokos & orzech, czyli zbita masa z daktyli. Opinie o tym batonie można znaleźć na wielu blogach. Pewnego dnia była na nie promocja w lidlu, a że często odwiedzam ten sklep, toteż szybko stałam się jego posiadaczką. Normalnie nie wiem, czy bym go opisywała, ale akurat nie miałam ochoty na nic "kalorycznego" i zamulającego, jednak w następnej notce postaram się wam strzelić coś nowego :).

Zacznę od opakowania, które jest wręcz urocze. Strasznie mi się podoba. A wy co myślicie? Po bestialskim rozerwaniu "cudownego" plastiku, dociera do nas zapach, który jest... hmmm specyficzny. Szczerze mówiąc, nie wiem co tu czuję, ale na pewno nie kojarzy mi się to z niczym słodkim. Poważnie, mnie zapach jakoś nie zachęca do tego produktu. Dobra, jedziemy dalej.
     W smaku przeważa słodycz z suszonych owoców, a mianowicie daktyli. Z tego co mi się wydaje to z tych "suszków" daktyle są chyba najsłodsze. Było tu też coś jakby zatęchłego. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego, więc na początku trochę mnie wykrzywiło, jednak z każdym kolejnym gryzem było już coraz lepiej i coraz bardziej mi smakowało. Myślę, że musiałam się po prostu do tego smaku przyzwyczaić.
   Nie czułam tu kokosa. Jedyną jego obecność można było zauważuć poprzez wiórki. A nie, poczekajcie! Pod koniec gdzieś się pojawił, ale słabo, słabo. Co do orzecha, to może i gdzieś mi się on przebił, jednak znowu, jak w przypadku kokosa , w życiu bym nie powiedziała, gdyby nie napis na opakowania. Ale w sumie to czy dałoby się osiągnąć wyraźniejszy smak bez sztucznych aromatów? Raczej nie.
   Ogólnie całość pod koniec odrobinkę zasładza, jednak w inny sposób, niż zwykły cukier. Dodatkowo, pomiędzy każdym gryzem czułam sporą ilość soli (bardzo fajnie wszystko uzupełniała, na pewno tu nie przeszkadzała).

     Podsumowując: jak na produkt o takich składnikach, jest zdecydowanie na plus. Polecam wszystkim, którzy lubią się czasem zasłodzić i nie truć jednocześnie. Smacznie i zdrowo ;). Jednak odrobinę brakowało mi tu wyraźniejszego smaku kokosa


Gdzie kupiłam: Lidl
Cena: wydaje mi się, że 2,39zł, ale mogę się mylić
Ocena: 7/10
Skład: daktyle, chrupki zbożowe (mąka kukurydziana, mąka ryżowa), wiórki kokosowe (14%), orzechy nerkowca (5,8%), orzeszki ziemne (3,9%)

Lecę dalej psuć sobie oczy. Do następnego