sobota, 8 października 2016

Tasso, Wafle przekładane kremem kakaowym

Jak ja kocham remonty!!! Nie ma to jak mieszkać w zasyfiałym mieszkaniu przez okrągły tydzień, uczyć się przy akompaniamencie wiertarki no i oczywiście spożywać posiłki w towarzystwie przedmiotów, które normalnie nie zagościłyby na stole. W sumie to fajnie jakby jeszcze było gdzie zjeść. Nie potrafię znaleźć dla siebie miejsca a tym bardziej się skupić, ale to jeszcze nic. Poczekajmy aż trzeba będzie to wszystko posprzątać. Oczywiście sprzątanie zajmie kolejny tydzień. W sumie i tak nie mam nic lepszego do roboty (tak staram się znaleźć pozytywne strony). Na dzisiaj miałam przewidziany zupełnie inny produkt, ale muszę się przed wami przyznać, że w tym całym chaosie pomimo, że przeleciałam cały dom (aż dziwne, że po drodze nie złamałam nogi na tych wszystkich wiertarkach, nie wiertarkach), nie byłam w stanie go znaleźć. No cóż takie życie. Widocznie produkt ten postanowił, że jeszcze nie jest na to gotowy. Za to dzisiaj opiszę prosty, nieskomplikowany produkt, który wzięłam bo... sama nie wiem dlaczego. Przed wami wafle przekładane kremem kakaowym, zakupione w biedronce.

No cóż, czy da się zepsuć tak banalny produkt? W sumie miałam w życiu już tyle niespodzianek, że wolę się na nic nie nastawiać. Jednakże, gdy poczułam sam zapach wafelków: słodki, intensywnie kakaowy, pomyślałam: "To będzie dobre". Znaczy wiadomo, po zwykłych wafelkach nie można się spodziewać niebios usłanych różami ale już wiedziałam, że ich nie zepsuli.

Wafel jest chrupki i giętki zarazem, mocno wypieczony, co odbija się również w smaku. Charakterystycznie chrzęścił pod zębami, co mi osobiście odpowiadało. Nadzienie było mocno kakaowe, tłustawe, ale pomimo tej tłustowtości, proszkowate (logika). Słodycz jest tu na niskim poziomie. Razem z waflem są jeszcze mniej słodkie. Dałabym im miano wytrawnych, idealnych do kawy.


Potwierdza się moja teoria- wafle ciężko jest zepsuć. Te były nawet lepsze niż myślałam, ze względu na mocno wyczuwalne kakao. Serio było bardzo intensywne. Nie porwały, nie płaczę na myśl, że zostaną zjedzone, ale jak na wafelki były dobre. Jedyny ich minus to to, że niemiłosiernie się sypią. Polecam Jeśli macie w planach zakupienie jakichś wafelków, ot żeby położyć coś dla gości, bo tak to nic ciekawego tutaj nie ma.

Gdzie kupiłam: Biedronka
Cena: coś koło 5-6zł za 450g (wybaczcie, że nigdy nie pamiętam, ale jeszcze nie wypracowałam sobie nawyku zatrzymywania paragonów. Obiecuję to poprawić)
Ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Mamy słabość do wszelkich wafli xD A jak są przyjemnie chrupiące i mocno kakaowe to już w ogóle :P Tych nie jadłyśmy ale jak będziemy miały okazję spróbować u kogoś to nie będziemy się zastanawiać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w tych zdecydowanie czułam duużo kakao :). Jak już ktoś was poczęstuje, to weźcie od razu 2 ;)

      Usuń